W listopadzie jak bum cyk cyk zawyżyłam średnią czytelnictwa w Polsce! Oczytałam się tak, że aż mi dym uszami buchał! Wszystko literatura dla dzieci. I uprzytomniłam sobie nagle, że czytanie książek dziecięcych sprawia mi więcej przyjemności niż czytanie książek dla dorosłych. Może to kwestia ponurych czasów, a może doszłam do tego momentu, że wkrótce zacznę kupować różowe ubrania. Życie pokaże.

Tymczasem przygotowałam krótki przewodnik po nowościach wydawniczych. Nie jest to, co oczywiste, przegląd wszystkiego, bo każdego dnia ukazuje się huk książek, ale z tego, co przeczytałam, z czystym sumieniem, a nawet w pełni zachwytu mogę polecić kilkanaście książek dla dzieci w kilku przedziałach wiekowych.

Dla dzieci w wieku 6+

Tytuły: Opowieści o psach, które ratowały świat i Opowieści o kotach, które rządziły światem
Autorka: Kimberlie Hamilton
Ilustracje: praca zbiorowa (16 ilustratorów)
Przekład: Małgorzata Bortnowska
Wydawnictwo: Znak emotikon

Te dwie bliźniacze książki – jedna zadedykowana kotom, a druga psom – są hołdem złożonym tym największym i bezwarunkowym przyjaciołom człowieka! Choć to patetyczne słowa, to w tekstach udało się tego uniknąć. Jest tu naturalnie wiele powodów do wzruszeń, uniesień, a nawet łez, ale i do śmiechu. Z zapartym tchem czyta się opowieści o bohaterskich zwierzętach, ich oddaniu, miłości, inteligencji i szóstym zmyśle, którym bez wątpienia dysponują! Osią obu książek są opowieści o sławnych ze swoich dokonań zwierzakach. Jest 30 takich historii o kotach i 31 o psach. W obu książkach znajduje się mnóstwo ciekawych faktów i rozwiewanych jest wiele mitów. Jestem stuprocentowo pewna, że bohaterowie książek stopią niejedno serce, a dzieciom marzącym o własnym zwierzaku dadzą porządne argumenty perswazyjne w negocjacjach z rodzicami! Obie pozycje zostały bardzo starannie wydane! Ilustracje stworzyło aż 16 ilustratorów, co złożyło się na niezwykłą galerię włochatych postaci. Jest również słowniczek, kalendarium i indeks ułatwiający poruszanie się po wnętrzu! Wielkie brawa dla wydawnictwa! To piękne i pożyteczne lektury. I nie ma tu górnej granicy wieku!

Dla dzieci w wieku 8+

Tytuł: O chłopcu, który był kotem
Tekst: Paul Gallico
Ilustracja na okładce: Marianna Sztyma
Przekład: Anna Bańkowska
Wydawnictwo: Kropka

Oto mamy powojenny Londyn, rok 1950. Kilkuletni Peter marzy o kocie, ale okoliczności nie sprzyjają spełnieniu jego pragnienia. Rodzice rzadko bywają w domu, a niania kotów nie znosi. Pewnego dnia na spacerze, Peter pędzi do ulicznego kota i wpada pod koła ciężarówki. Traci przytomność, po czym budzi się, ale już jako kot. Tak zaczyna się ta historia. Szybko dostaje brutalną lekcję życia, ale przy tej okazji poznaje pręgowaną kotkę Jenny, która uczy go, co to znaczy być kotem. Jenny ma w sobie bolesne doświadczenia życiowe – została skrzywdzona przez ludzi, a Peter choć w skórze kota, jednak jest człowiekiem. To pełna emocji i niuansów psychologicznych opowieść, której nie brakuje wartkiej akcji i poczucia humoru. To historia wzruszającej przyjaźni, takiej w ludzkim wymiarze, ale jednocześnie ukazująca niezwykły świat kocich zwyczajów i reakcji. To jedna z tych książek, które mogą stać się początkiem wielkiej przygody z czytaniem. Jest tu wszystko, czego oczekujemy od dobrej literatury. Do czytania zarówno przez dzieci, jak i dorosłych.

Dla dzieci w wieku 9+

Tytuł: Rodzina ze 141 ulicy, Rodzina ze 141 ulicy i ukryty ogród, Rodzina ze 141 ulicy rusza na ratunek
Tekst: Karina Yan Glaser
Przekład: Dominika Pietrachowicz
Wydawnictwo: Dwukropek

Właśnie ukazał się trzeci tom przygód rodziny Vanderbeekerów. Nie jest to typowa amerykańska rodzina, bo składa się aż z pięciorga dzieci, w tym dwóch bliźniaczek, a także psa, kota i królika, no i rodziców oczywiście. Mieszkają oni w starej klimatycznej kamienicy w Harlemie i nie wyobrażają sobie życia gdzie indziej. Zwłaszcza dzieci. Udowadniają to w pierwszym tomie, walcząc z determinacją o pozostanie w mieszkaniu, z którego zdziwaczały właściciel próbuje ich się pozbyć. Kolejne tomy oparte są na podobnym patencie – pojawia się problem, który dzieci próbują po dziecięcemu rozwiązać. To fajna obyczajówka z przyjemnie zarysowanymi postaciami. Czytanie tych książek, to takie zaglądanie przez okno do oświetlonego mieszkania. Kto tego nie lubi?! Mnogość dzieci w różnym wieku jest świetnym paliwem do spiętrzania akcji, która w miarę wartko się rozwija i prowadzi do szczęśliwego zakończenia. Dobra propozycja dla dzieci, które chciałyby się ogrzać w cieple wielodzietnej rodziny. W sam raz na święta.

Dla dzieci w wieku 9+

Tytuł: Potwór z Arktyki
Tekst: Davida Walliams
Ilustracje: Tony Ross
Przekład: Karolina Zaremba
Wydawnictwo Mała Kurka

To już jedenasta powieść Davida Walliamsa wydana w Polsce! Tym razem akcja rozgrywa się w XIX wiecznym Londynie. Poza tą podróżą w czasie nic się nie zmieniło. Karuzela wydarzeń wiruje tak szybko, że z trudem udaje się złapać oddech! Są bohaterowie dobrzy i źli i autor nie oczekuje, że czytelnicy sami będą sobie wyrabiali na ich temat zdanie! Ze złych się naśmiewa i pakuje ich w niezłe tarapaty, a dobrych obdarza serdeczną czułością, chociaż przygód im też nie szczędzi! Co wam będę mówiła! Do Muzeum Historii Naturalnej zostaje przywieziony potwór z Arktyki czyli mamut włochaty, doskonale zachowany, bo uwięziony w bryle lodu. Traf chce, że za sprawą szalonego naukowca o złym charakterze i ulicznej, przebojowej sierotki Elci, zostaje przywrócony do życia. Ożywione włochate mamuciątko uruchamia serię nieprawdopodobnych wydarzeń, które mogły zrodzić się tylko w głowie Davida Walliamsa! Sensacyjna akcja, dużo śmiechu i wzruszeń. Do tego kapitalne ilustracje Tony’ego Ross’a! Zerknijcie na królową Wiktorię w galerii postaci na początku książki! Albo tę na 463 stronie! Jak żywa! Nie, żeby inne jej wizerunki w książce mi się nie podobały. Bardzo żałuję, że nie mogłam czytać tych książek, gdy miałam dziewięć lat! Ale w sumie na nie nigdy nie jest za późno. Podobnie jak na odwiedzenie Muzeum Geologicznego patronującemu książce, które jest prawdziwą kopalnią skarbów z czasów, gdy włochate mamuciątka spacerowały po ulicach miast. Niech tylko koronawirus wyginie!

Dla dzieci w wieku 9+

Tytuł: Jedyna taka Ester
Tekst: Anton Bergman
Ilustracje: Emma Adbage
Przekład: Marta Wallin
Wydawnictwo: Widnokrąg

Ta książka chwyta za gardło już na samym początku i nie puszcza niemal do samego końca. Na pozór nic takiego. Szkoła, dwie dziewczynki, w tym jedna nowa w klasie. Pierwsza ich rozmowa, bujanie na huśtawce podczas przerwy, wspólna droga do domu… Między Signe i Ester rozwija się relacja, bo obie pragną mieć przyjaciółkę. Signe jest grzeczną uczennicą i posłuszną córką, dzieckiem z poukładanym dzieciństwem, czego strzegą troskliwi rodzice. Ester natomiast żyje na granicy realności i imaginacji, ma swój własny świat, w którym próbuje odnaleźć się bez mamy. Tatą jest pochłonięty pracą, a babcia mieszka daleko. Dziewczynka jest często pozostawiona sama sobie. Jest w związku z tym samodzielniejsza od swojej nowej przyjaciółki, ale też dopuszcza się rzeczy niedozwolonych i wciąga w to dobrotliwą Signe. To wspaniale, z dużą wrażliwością napisana książka. Czytałam ją z bijącym sercem i obawą czy mała Signe nie wpadnie w poważne kłopoty, z drugiej zaś strony z empatią w stosunku do zagubionej we wszechświecie Ester. Książka porusza bardzo delikatne struny, co daje tej opowieści duszę. Prosty język, duże litery i ilustracje są sygnałem, że to książka skierowana dla dzieci, ale powinni ją także przeczytać dorośli, a nade wszystko rodzice małych dzieci.

Dla dzieci w wieku 9+

Tytuł: Charlie zmienia się w kurczaka i Charlie przemienia się w T-rexa
Tekst: Sam Copeland
Ilustracje: Sarah Horne
Przekład: Maciej Potulny
Wydawnictwo: Media Rodzina

To jest petarda! Charlie ma 9 lat, ma rodziców i starszego brata Piąchę w szpitalu, który czeka na ważne badanie diagnostyczne mózgu, więc cała rodzina z niepokojem oczekuje na wynik. Charlie chodzi do szkoły, w której ma fajnych przyjaciół, ale jak to często bywa, ma też prześladowcę. Po jednej z wizyt u Piąchy, przygnębiony Charlie czuje, że dzieje się z nim coś dziwnego i… zmienia się w pająka. Prawie natychmiast patrzy śmierci w oczy, bo chce go pożreć jego własny kot Przewodniczący Miau. To początek serii kłopotliwych transformacji Charliego, nad którymi będzie próbował zapanować z pomocą szkolnych przyjaciół. Ale uwaga! To nie jest fantasy, które zwykle działa mi na nerwy. Te zamiany mają swoje mocne uzasadnienie i nie ma tu przypadków wynikających z pisarskiej nieudolności, co jest często przypadłością fantasy. Książka Sama Copelanda pod komediową warstwą ukrywa bardzo subtelne, ale zarazem poważne treści. Lęki i strachy przenikają dzieci niczym promienie Roentgena, jedne radzą sobie z tym lepiej, inne gorzej. Uzewnętrznienie tych emocji ma zazwyczaj właściwości terapeutyczne. Takie jest przesłanie tej książki, a przy okazji jest tu mnóstwo śmiechu, emocji i dobrej inteligentnej zabawy! Taki sam mechanizm został zastosowany w drugim tomie, tylko przyczyna zmartwień jest inna. A na horyzoncie widnieje już trzeci tom, w którym Charlie zamienia się w mamuta. Czekamy niecierpliwie!

Dla dzieci w wieku 12+

Tytuł: Free lunch. Darmowy obiad
Tekst: Rex Ogle
Przekład: Alicja Laskowska
Wydawnictwo: Mamania

Poruszająca książka! Przeszywająca do szpiku kości. Prawdziwa i dojrzała. Czyta się ją jednym tchem. Rex Ogle jest autorem i bohaterem tej historii. Próbuję wyobrazić sobie, ile musiało go kosztować napisanie tych wspomnień, bo o takim dzieciństwie chciałoby się zapomnieć. On postanowił się jednak ze swoją przeszłością rozliczyć. Dorastał w Teksasie w ubogiej rodzinie, którą można określić mianem patologicznej. Bieda, głód, awantury i bijatyki matki z partnerem, a zarazem ojcem przyrodniego młodszego brata, to była codzienność Rexa. Bezrobotna, zagubiona matka prezentowała wobec syna tylko jedną postawę – surowość i agresję. Wytchnieniem od wiecznych awantur w domu mogła być dla chłopca szkoła, ale biedny i dracznie ubrany w ciuchy, które ktoś wyrzucił na śmietnik, był obiektem uprzedzeń i kpin. Wspierała go jedynie babcia, ale była zbyt daleko, setki mil. Było jednak coś, co go uratowało. Nieźle się uczył. Pachnie to tanim dydaktyzmem, ale go w książce nie ma. Nauka to był sposób na przetrwanie. Była dla niego jedynym źródłem poczucia własnej wartości. Dawała mu równowagę w szamotaniu się od nienawiści do własnej matki, po współczucie jej i dziecięcą miłość mimo wszystko. Jestem przekonana, że tę książkę powinny przeczytać nastolatki. Jest to bowiem wspaniała lekcja empatii i życia, które być może czai się gdzieś obok. Koniecznie!