Kochane święte Mikołaje! Dziś szybki przewodnik po książkach pod choinkę! Nie są to tak zwane książki prezentowe, nie ma wśród nich błyszczących albumów w rozmiarach XXL, nie ma woluminów z ambicjami popularno-naukowymi (które nawiasem mówiąc bardzo lubię), nie ma wreszcie książek zachwycających edytorsko, ale bladych treściowo, które często lądują pod choinką! Są natomiast książki do czytania! Takie od których nie można się oderwać! Które dają frajdę, rozśmieszają „do rozpuchu”, które są dobrze napisane.

Są to książki, których recenzje pisałam w całym, dobiegającym właśnie do końca roku, do magazynu „Książki”. Z wyjątkiem jednej, tej kocie Mauriziu ;o) którą zrecenzowała Katarzyna Gliwińska.

Oto moja lista, ale nie ranking, bo nie potrafiłabym chyba tych książek sklasyfikować.

1.

Seria książek: Trefny tatuś, Wielka ucieczka dziadka, Chłopak w sukience, Babcia rabuś, Mały miliarder, Cwana ciotuchna, Demoniczna dentystka, Najgorsze dzieci świata, Szczuroburger, Gang godziny duchów, Pan Smrodek
Autor David Walliams
Ilustracje Tony Ross
Przekład Karolina Zaremba
Wydawnictwo Mała Kurka
Wiek 9+

Jeżeli macie Państwo w domu człowieka (dowolnej płci) w wieku 9+, musicie mieć też książki Davida Walliamsa! A jeżeli chcecie pociechę uziemić w święta, i to nie przed komputerem, to niech święty Mikołaj zabezpieczy pod choinką kilka woluminów tego autora. Po polsku ukazał się niedawno jedenasty pod tytułem Trefny tatuś. David Walliams to prawdziwy, jak to się po angielsku mówi, all arounder, a po naszemu omnibus. Z wykształcenia aktor, ale jest też scenarzystą, producentem i showmanem (występuje jako juror brytyjskiej edycji Mam talent), a wreszcie pisarzem. To celebryta pełną gębą, ale z dobrotliwym uśmiechem i iskierkami w oczach. Celebryta w roli pisarza, to nie jest najlepsza rekomendacja! Wiem! Potraktujcie więc Davida Walliamsa jako wyjątek potwierdzający regułę. Jego książki zostały przetłumaczone na 53 języki, wydane w milionach egzemplarzy i były wielokrotnie nagradzane w Wielkiej Brytanii. Wszystkie są zwariowane jak dziecko w stanie głupawki, nierzadko oderwane są od realiów i często przekraczają granice dobrego smaku (granice ustanowione przez dorosłych), ale mają coś, czego brakuje wielu książkom dla dzieci. Mają bijące serce! Dotykają najdelikatniejszych strun – dziecięcej wrażliwości. Odnosi się wrażenie, że David Walliams doskonale wie, co czują bohaterowie jego opowieści. Powiem więcej, on to chyba po prostu czuje. Dlatego nie ma tu fałszu. Bije z nich szczera prawda odarta z konwenansów stworzonych przez dorosłych. To książki, które bawią i wzruszają do głębi. W każdej z nich dorośli są przeciwstawieni światu dzieci, z którym to światem ostatecznie nawiązują łączność w pełnych emocji okolicznościach. Poruszającym tekstom towarzyszą genialne ilustracje legendarnego Tony’ego Rossa, dobrze znanego między innymi z serii o Koszmarnym Karolku. Trefny tatuś to historia niezwykłej więzi chłopca i jego taty, który traci pracę, a mama opuszcza ich obu w poszukiwaniu dostatniego życia. Brzmi przejmująco? Nie martwcie się, to kolejna podnosząca na duchu opowieść.

2.

Seria książek: Hedwiga i Hedwiga i Maks-Olof
Autorka Frida Nilsson
Ilustracje Anke Kuhl
Przekład Barbara Gawryluk
Wydawnictwo Dwie Siostry
Wiek 8+

Hedwiga wyciągnęła do mnie ręce już z okładki! To wprawdzie zasługa ilustratorki, świetnej Anke Kuhl, ale obietnica przyjemności, którą zapowiada nie jest ani trochę na wyrost. Oto siedmioletnia dziewczynka o imieniu Hedwiga mieszka z rodzicami, psem, dwoma kotami, kurami i owcami w czerwonym domu na odludnej szwedzkiej prowincji i nie może doczekać się dnia, w którym po raz pierwszy pójdzie do szkoły, bo w domu po prostu się nudzi.

Książka Fridy Nilsson (rocznik 1979) jest oparta na jej wspomnieniach z dzieciństwa spędzonego w Hardemo. Pogodne, ale nie pozbawione narracyjnego napięcia i opowiedziane z poczuciem humoru historie, obejmują rok szkolny i wakacje. Czytamy w nich o perypetiach Hedwigi, dziewczynki obdarzonej wyobraźnią i charakterem. O takich jak ona zwykło się mówić, że diabeł im za uchem szepcze! Frida musiała być niezłą rozrabiarą!

Hedwiga, jak to dziecko, bywa też niezwykle krucha, czasami brakuje jej pewności siebie, niejednokrotnie wpada w rozpacz, to znów przychodzą jej do głowy szalone pomysły i najzwyczajniej na świecie broi! Gdy czuje się skrzywdzona lub dostrzega niesprawiedliwość dosięgającą bliską jej osobę, bierze sprawy w swoje ręce i po dziecięcemu wymierza karę, nie zastanawiając się nad konsekwencjami. Najczęściej jednak krzyczy ze szczęścia i skacze z radości!

W książce nie ma taniego sentymentalizmu ani moralizowania. Jest szczęśliwe dzieciństwo opowiedziane prostym, bezpretensjonalnym i dość precyzyjnym językiem. To też zasługa autorki przekładu Barbary Gawryluk.

Hedwiga jest pierwszą z czterech książek w serii. Drugą jest Hedwiga i Max-Olof, która niedawno ukazała się w Polsce. To linearna opowieść osnuta wokół tytułowego Maxa-Olofa, w której jednak siłą sprawczą jest nadal Hedwiga. Obie książki czyta się jednym tchem doznając błogostanów i wzruszeń, a także wspominając swoje wyczyny z dzieciństwa przyprawiające rodziców o palpitację serca. Trzecia część – Hedwiga i lato w Steken będzie dostępna jesienią 2019 r., a ostatnia w 2020. Nie mogę się doczekać!

3.

Tytuł Wielka księga Klary
Autor Marcin Wicha
Ilustracje Zosia Dzierżawska
Wydawnictwo Mamania
Wiek 8+

Ta książka to petarda! Napisana błyskotliwie i z poczuciem humoru. Śmiałam się od pierwszej do ostatniej strony. Jest tu sportretowana polska wielkomiejska rodzina. To chyba najlepszy taki obraz od czasów kultowej już „Dynastii Miziołków” Joanny Olech, wydanej po raz pierwszy w 1994 roku. Jest w tych książkach bardzo dużo podobieństw, a najbardziej zbliża je pisarska swada autorów. W Miziołkach mamy perspektywę dwunastolatka, natomiast w Wielkiej księdze Klary narracja prowadzona jest przez dziewięcioletnią dziewczynkę. W obu książkach wszyscy bohaterowie pokazani są z ironicznym dystansem. Nie ma tu wyidealizowanych postaci. I to jest właśnie siła i zarazem finezja tych historii.

Rodzina Klary składa się z mamy, taty i brata przedszkolaka. Babcia i dziadek są gdzieś na horyzoncie, chociaż jest jedno zbliżenie na dziadka, gdy „wyprowadza” dzieci na koncert do filharmonii i przypuszczalnie nie fundnie sobie tej przyjemności po raz drugi. W zapiskach Klary wydarzenia domowe przeplatają się z relacjami ze szkoły. Jest to przebogaty obraz składający się z malutkich elementów codzienności. Marcin Wicha jest przenikliwym obserwatorem i dobrze czyni z tego daru użytek. Przyjemna jest lekkość, z jaką pisze, a pod komediową formą przemyca niemało poważnych treści. Jest mistrzem wielogłosowych dialogów na miarę skeczy Monty Pythona, a po naszemu dialogów na cztery nogi.

Jest jednak coś, co mi się w książce nie podoba. Mimo wyraźnie sarkastycznego stosunku rodziców Klary do religii, dziewczynka chodzi na lekcje. Utrwala to niepotrzebnie konformistyczne postawy, przekształcające się z czasem w hipokryzję.

„Wielka księga Klary” to nie nowość, bo pierwsze wydanie w dwóch tomach ukazało w 2011 i 2012 roku. Teraz wszystko włożono do jednej grubej, trzystustronicowej księgi, którą z wdziękiem zilustrowała Zosia Dzierżawska! To pozycja obowiązkowa w domowej biblioteczce, bo na jednorazowym przeczytaniu na pewno się nie skończy, więc warto mieć ten wolumin pod ręką!

4.

Tytuł Dzień dobry proszę wilka
Autorka Marta Guśniowska
Ilustracje Jaga Słowińska
Wydawnictwo Tashka
Wiek 7+

Tadeusz lubi książki przy których, jak powiada, tarza się w łóżku i śmieje się do „rozpuchu”. Choć ma 10 lat, a ja kilka razy więcej, wcale mu się nie dziwię! Też takie lubię najbardziej. Cóż, nie ma ich wiele, ale „Smacznego, proszę Wilka, to właśnie jedna z nich! Komediowej formie towarzyszy tu refleksyjna treść i głębokie przesłanie.

To książka o zaufaniu, odpowiedzialności, przyjaźni, wreszcie o drzemiącym w każdej istocie dobru, które w pewnych okolicznościach się wyzwala. Nie ma tu jednak żadnego dydaktyzmu. Jest literacki rozmach, figlarny język i zawadiackie zwroty akcji. Nie brakuje też napięcia, co sprawia, że książkę czyta się z rozkoszną łapczywością.

Jej bohaterami są Wilk, Pajączka i Zajączek plus kilkoro innych mieszkańców lasu.
Wprawdzie Wilk jest już stary i wypadają mu zęby, ale wizja dobrze przyrządzonego zajączka działa mu na zmysły i gotów jest ją ucieleśnić. Jednak Pajączka, która ma tu pozycję prawdziwej heroiny i pozostaje z Wilkiem w nietypowym, choć intrygującym związku, udaremnia ten zamiar. Jest to początek inteligentnej komedii omyłek, która prowadzi do wzruszającego końca.

Cała historia iskrzy humorem, który będzie dekodowany w zależności od wieku i wyrobienia czytelnika. Na pewno nie wszystkie niuanse zostaną odczytane przez siedmiolatków, ale rodzic czytający z dzieckiem książkę będzie miał mnóstwo przyjemności. Stanie też przed nim wyzwanie, jak wytłumaczyć niektóre żarty słowne.

Książka wydana jest starannie, ma wdzięczne edytorskie ozdóbki i wyszukany format, ale o ile cenię książki, których wydawcy zdecydowali się na nieszablonowe posunięcia, to kształt, pardonnez-moi, sztachety jest dość nieporęczny. Nie urzekły mnie też ilustracje. Wypadają blado przy tej niezwykle plastycznej historii. Odnoszę wrażenie, że zabrakło tu na nie pomysłu. Gdybym była, na przykład, Pajączką czułabym się mocno nieusatysfakcjonowana! Szczęśliwie okładka jest niezła, ale i tak, to treść przesądza o wartości tej książki. Książki do pokochania! I do wielokrotnego czytania!

5.

Tytuł Siedem łóżek malutkiej popielicy
Autorka Susanna Isern
Ilustracje Marco Somá
Przekład Tomasz Pindel
Wydawnictwo Tako
Wiek 3+

Noc ma swoje prawa – powiedziała mi sąsiadka, którą wkrótce po przeprowadzce w nowe miejsce zapytałam, czy tu jest bezpiecznie. No ba! Jak świat światem ciemność wzbudza strach. Czy to dorosły czy mały człowieczek, a co dopiero malutka popielica. To ona właśnie jest bohaterką tej uroczej książeczki. Popielica mieszka w Zielonym Lesie i nocami zakrada się do domów innych zwierząt, bo boi się sama spać. Wślizguje się, a to do szuflady na krawaty Rudzika, a to do buta Niedźwiedzia czy do pozytywki Wiewiórki. Ale to wszystko do czasu… Autorką książki jest Hiszpanka Susanna Isern wychowana w bliskości natury w Pirenejach, która z wykształcenia jest psycholożką dziecięcą. Temat, który porusza w książce nie jest przypadkowy. Dylemat – czy dziecko ma spać w łóżku swoim czy w łóżku rodziców dotyka chyba wszystkie rodziny z małymi dziećmi. Czy jest tu ktoś, komu dziecko nie pakowało się do łóżka? Oba te rozwiązania mają tyle samo zwolenników, co przeciwników. Jeśli jednak potrzebne jest oswojenie dziecka z własnym łóżkiem, ta książeczka na pewno przyjdzie z pomocą. Historia jest prosta, ale są w niej rozczulające zwroty akcji, dzięki czemu jest to lektura do wielokrotnego czytania i wzruszeń przy ciepłym świetle nocnej lampki.
Kojącemu tekstowi towarzyszą bajkowe i stonowane kolorystycznie, jak na książkę o śnie przystało, ilustracje. Chociaż, trzeba powiedzieć, że ta specyficzna paleta barw, ale i stylistyka postaci charakterystyczna jest dla autora ilustracji, którym jest Włoch Marco Somá. Zilustrował on wiele książek o zwierzętach i widać, że czuje się w tym doskonale. Mnie urzekł jeleń i jego poroże, które o poranku zakwita niebieskimi kwiatami, a popielica ukryta między nimi dosłownie stopiła moje serce. Siedem łóżek malutkiej popielicy ukazało się w serii OQO, której współrzędne nie są dla mnie zupełnie jasne, może poza tym, że to głównie książki hiszpańskich autorów, niemniej jest w niej sporo bardzo ciekawych książek. Seria powinna zainteresować rodziców trzylatków +, bo dla nich oferta jest największa. A jeśli zakochają się państwo w tekście Susanny Isern, to w serii jest jeszcze jej książka pod obiecującym tytułem Najlepsza zupa na świecie, natomiast Marco Somá zilustrował książeczkę Nie trzeba słów. Obie dla tej samej grupy wiekowej. A w ogóle polecam państwa uwadze wydawnictwo Tako. To skarbnica pięknych i mądrych książek.

6.

Seria książek: Ariol. Co gryzie muchę S? Wszyscy jesteśmy osiołkami, P jak Petula, Jak ostatnie prosię, Być jak Superkoń
Autor Emmanuel Guibert
Ilustracje Marc Boutavant
Przekład Tomasz Swoboda
Wydawnictwo Adamada
Wiek 7+

Przygody Ariola to historie z życia wzięte. Bardzo dobrze podpatrzone i opowiedziane z poczuciem humoru w formie komiksu. Są tu więc scenki z życia rodzinnego z udziałem mamy i taty, a także babci i dziadka, jest szkoła i szkolni koledzy oraz nauczyciele, są wreszcie wakacje, a zatem niemal wszystko, co składa się na życie kilkuletniego zucha. Z wdziękiem pokazane są perypetie bohaterów i relacje między nimi. Najlepszym przyjacielem okularnika Ariola jest Ramono. Ariol kocha się potajemnie się w Petuli, natomiast Scysja, całkiem otwarcie, w Ariolu. Stępak jest niezbyt rozgarnięty, Cykoriusz nie grzeszy odwagą, a Kwaks gra na flecie i jest nieco oderwany od rzeczywistości. Wszyscy chodzą do tej samej klasy, w której uczy pan Skręt. Jest również superbohater, który jest idolem wszystkich i nazywa się Superkoń. A czy mówiłam już, że Ariol jest osiołkiem, Ramono prosiakiem, Petula krową, a Scysja muchą? Nie koniec na tym rzecz jasna. Mamy tu całą menażerię ponad podziałami! Wszystkie postacie są spersonifikowane, ale zachowują niektóre ze swoich ikonicznych cech. Kapitalny pomysł z drugim dnem. Właśnie ukazała się piąta książka cyklu o Ariolu – Co gryzie muchę S. Na każdy tom składa się dwanaście pysznie zabawnych i pogodnych historii, których głównym bohaterem jest wspomniany już Ariol w otoczeniu szkolnych kolegów i rodziny. Niejeden czytelnik (wraz z rodzicami) przejrzy się w w tych opowiastkach jak w lustrze. To wielka zaleta tekstów Emmanuela Guiberta. Portretuje on swoich bohaterów z ironią i życzliwością zarazem, robi to jakby od niechcenia, ale tworzy całą galerię barwnych postaci. Niemałą zasługę w końcowym efekcie ma autor przekładu Tomasz Swoboda. Świetnie oddał potoczny, lapidarny język i stworzył imiona własne.
Jeśli jest w tym towarzystwie jeszcze ktoś, kto nie zna Ariola, to piąty tom jest dobrą okazją do nawiązania znajomości. Czytanie w porządku chronologicznym nie jest konieczne. A na przyszły rok zapowiadane są dwa kolejne tomy! Czekamy z niecierpliwością!

7.

Tytuł Gdy do domu przyszła za mną przyjaźń
Autor Paul Griffin
Przekład Anna Nowak
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Wiek 10+

Nie zrażajcie się tym tytułem brzmiącym jak refren przeboju disco polo! To opowiedziana z wysoką kulturą literacką, poruszająca najdelikatniejsze struny historia, z chwytającymi za gardło zwrotami akcji i poczuciem humoru. To z całą pewnością jedna z najlepszych książek, jakie trafiły ostatnio w moje ręce.

Bohaterem opowieści jest dwunastoletni Ben, wycofany, nadwrażliwy i poturbowany psychicznie chłopiec, który większość swojego życia spędził w rodzinach zastępczych. Ostatecznie, szczęśliwym zrządzeniem losu, trafia pod opiekę Tess, wspaniałej kobiety, która zostaje jego adopcyjną mamą. Ben chodzi do szkoły, ma nawet kumpla, ale jest też obiektem ataków szkolnych chuliganów. Miejscem, w którym znajduje wytchnienie jest biblioteka. Pewnego dnia przygarnia z ulicy małego, zaniedbanego psa, co staje się początkiem niezwykłej przyjaźni i ciągu obfitujących w skutki wydarzeń. W życiu chłopca pojawia się też pewna dziewczynka, z którą Ben nawiązuje bliską więź. „Życie to podróż. A jej najlepszą częścią jest droga pod górę” – twierdzi Tess. Wkrótce jej słowa nabierają mocy przepowiedni, choć w książce nie działają żadne nadprzyrodzone moce.

Paul Griffin precyzyjnie i z wyczuciem kreśli sylwetki bohaterów. Mamy w książce barwną galerię postaci, których losy splatają się ze sobą prowadząc opowieść i budując tło dla poczynań Bena. Szczególna jest w książce pozycja Flipa – wspomnianego wyżej pieska i jego relacja z chłopcem. Psy to wielka miłość autora książki, który jest trenerem oraz współautorem programu terapeutycznego z ich udziałem. Również książkowy Flip, w którego maleńkim ciałku tkwi prawdziwy talent, zostaje psem terapeutą i razem z Benem pomagają dzieciom mającym problemy z czytaniem. Wspominam o tym nie bez powodu. Książka w piękny, pozbawiony moralizatorstwa sposób, jakby mimochodem, uczy empatii do zwierząt. Kolejny krok w tej edukacji robi Paul Griffin w swojej ostatniej książce pod tytułem „Saving Marty” (Ratując Marty’ego) o prosiaczku, który myślał, że jest psem. Oby została wydana w Polsce!

8.

Seria książek: Życie według Duni, Szczęśliwy ten, kto dostanie Dunię, Do zobaczenia następnym razem, Kiedy ostatnio byłam szczęśliwa, Moje serce skacze z radości, Moje szczęśliwe życie
Autorka Rose Lagercrantz
Ilustracje Eva Eriksson
Przekład Marta Dybula
Wydawnictwo Zakamarki
Wiek 7+

Książeczki o Duni są jak plasterek na dobry nastrój! Robi się od nich ciepło na sercu. Właśnie ukazała się szósta książka tej uroczej serii pod tytułem Szczęśliwy ten, kto dostanie Dunię. Jestem pewna, że nie trzeba do niej zachęcać kogoś, kto zna wcześniejsze tomiki, ale jeśli jest gdzieś jakaś dziewczynka (bo to jest raczej dziewczyńska lektura), która Duni jeszcze nie odkryła, to czym prędzej należy nadrobić tę zaległość! Najlepiej będzie zacząć od pierwszej części pod tytułem Moje szczęśliwe życie, ale nie będzie też falstartem rozpoczęcie znajomości z Dunią od dowolnego tomu, choćby ostatniego, bo każda książka stanowi fabularną całość.

Ale zacznijmy od początku. Dunia mieszka w Sztokholmie i właśnie idzie do pierwszej klasy, jak wszystkie dzieci w jej wieku. Jest bardzo podekscytowana, ale też martwi się, że z nikim się nie zaprzyjaźni. Jej obawy szybko zostają rozwiane, bo poznaje Fridę, która staje się jej największą przyjaciółką. Jest jednak coś, co wyróżnia Dunię spośród rówieśników. Dunia nie ma mamy. Jej mama umarła, gdy Dunia była bardzo mała. Teraz jej rodziną jest tata, kot i dwie białe świnki morskie. Dunia ma też kochających dziadków, rodziców mamy. Ma też drugich dziadków, rodziców taty, ale ci mieszkają w Rzymie, bo tata o imieniu Gianni jest Włochem. Dlatego też wakacje Dunia spędza z tatą we Włoszech. W kolejnych tomach serii odkrywane są kolejne szczegóły rodzinnych zawiłości. I choć dziewczynka na co dzień czuje się szczęśliwa, to co i rusz musi stawić czoła swojej inności, jak choćby wtedy, gdy pani w szkole każe narysować mamę. Dunia rysuje wtedy tatę. W którymś momencie pojawia się też „dziewczyna” taty, co nieuchronnie prowadzi do komplikacji.

To ważne wątki w cyklu, i choć nie są one na pierwszym planie, to cały czas przeplatają się w tle. W świecie dzieci inność nie jest mile widziana i powinna być oswajana, bo w przeciwnym razie grozi wykluczeniem. Tę misję bardzo dobrze wypełniają książeczki Rose Lagercranz. No i czyta się je z wielką przyjemnością.

9.

Tytuł Maurizio. Włoska przygoda
Autorka Katarzyna Kozłowska
Wydawnictwo Egmont
Wiek 7+

Akcja, humor, masa elementów edukacyjnych – o to chodzi w tej niewielkiej książce przeznaczonej dla samodzielnie czytających dzieci serii „Czytam sobie z bakcylem”. Maurizio to koci celebryta, wokalista zespołu Stalowe Wibrysy, dachowiec z włoskimi korzeniami, dla którego moda ma ogromne znaczenie. Dzięki takiemu profilowi bohatera czytelnicy otrzymują potężną dawkę wiedzy na temat kotów, muzyki, Włoch, pracy projektantów mody, mediów i paparazzich. Głównemu bohaterowi towarzyszy banda kocurów z charakterem: Wal Hałas – uzdolniony projektant mody ze Sląska, Frędzel – trochę ociężały, zresocjalizowany bandzior ze schroniska, i Fikołek – psotnik, wielbiciel lodów i najlepszy przyjaciel. Sława Maurizia wzbudza zawiść dwóch syjamów z Rzymu. Giorgio i Giulio zamierzają ośmieszyć Maurizia w czasie trwania trasy koncertowej po Włoszech. Organizują casting na sobowtóra gwiazdy, na który przybywają bezwłosy sfinks w wełnianym ubranku, turecki van emigrant, sfilcowany perski kot… Wszyscy chcą zaprezentować swoje wokalne umiejętności. Czy złośliwy plan się powiedzie? Na marginesie wartko toczącej się akcji autorka wyjaśnia trudniejsze słowa, w fabułę sprytnie zaś wplata elementy edukacyjne: Maurizio uwielbia sok marchwiowy, ale z troski o środowisko nigdy nie pije go przez słomkę. Ma przez to pomarańczowe wąsy, co oczywiście przyciąga uwagę paparazzich. Niezrażony kocur wykorzystuje zainteresowanie mediów do promocji proekologicznych zachowań. Tego typu edukacyjnych zabiegów jest w książce więcej, nie pozbawiają jednak uroku tej brawurowo napisanej książki.